Dzisiaj jest piątek, 18.05.2012

Rejestracja | Logowanie

E-mail

Hasło



Nie pamiętam hasła

Zaloguj się poprzez konto
na Facebooku



Jeśli posiadasz konto na Facebooku możesz logować się u nas klikając w powyższy przycisk

Elbląskie Tuusy - felieton ks. Andrzeja Kilanowskiego

sobota, 01.10.2011 09:57, Autor: Andrzej Kilanowski

Elbląskie Tuusy

 

     Któż z nas nie lubi otrzymać nagród? Już jako dzieci liczymy na pochwałę, zwrócenie pozytywnej uwagi, nie mówiąc o prezentach. To w ten sposób poznajemy wartość pieniędzy, bo babcia dała nam w nagrodę 5 złotych. Do tej pory pamiętam jak w II klasie podstawówki dostałem na koniec roku, nie, nie było to przysłowiowe lanie, lecz „Dzieci z Bulerbyn”, bo oceny na świadectwie były bardzo dobre. Później rodzaje i jakość tych nagród, ich prestiż i znaczenie ulegają przemianie. Nie dziwi więc, że szczególnie wśród nas Polaków, taką estymą cieszy się Nagroda Nobla. No bo Sienkiewicz i „Quo vadis”, Maria Curie-Skłodowska i rad. Moje pokolenie pamięta niewypowiedzianą radość z Nobla Miłosza, jego pierwszego przyjazdu do Polski, nie mówiąc już o dumie z nagrody Lecha Wałęsy. Z nagrodami - nawet tak prestiżowymi jak Nobel – trzeba jednak uważać. Tak łatwo można je rozmienić na drobne i nie pomoże tu ogrom kasy, która im towarzyszy, nie wspominając o szumie medialnym i reklamie, jaka za nim idzie. Czyż nie było nieporozumieniem premiowanie w literaturze skandalizującego Dario Fo, czy gubiącej się w mrokach obsesji seksualnych Elfriede Jelinek? Jak jednoznacznie ocenić pokojową nagrodę za sadzenie przysłowiowych drzew w Kenii dla Wangari Maathai (gdzie – proszę nie łapać mnie za słowa- sama akcja jest czymś szalenie ważnym), by doprowadzić nas wszystkich do, najdelikatniej mówiąc szoku konsternacji, że tak się nie robi, przyznając Nobla (tylko za co?!) Barackowi Obamie.

            Piszę te słowa, by przypomnieć jak kilka lat temu pojawił się pomysł – nie tylko w Polsce zresztą – by papieżowi Janowi Pawłowi II przyznać Pokojową Nagrodę Nobla. Myślę, że towarzyszyły temu jakieś działania nieformalne, bo wkrótce pojawiły się spekulacje, że Wojtyła jest postacią zbyt kontrowersyjną, jego wymiar konfesyjny (czytaj głowa Kościoła Katolickiego) nie pasuje tu. Że i tak jest jego wszędzie tak dużo. Pielgrzymki po całym świecie, obecność w mediach, inicjatywy pokojowe, kulturalne, ekumeniczne. Aż nie chce się wierzyć, bo kto jak kto, ale właśnie Polski Papież z Wadowic najbardziej nadawał się do tego wyróżnienia. Że jest czymś niepojętym, jak można tego było nie widzieć? Tylko czy nie jest tak, że to nie Jan Paweł II nie zasługiwał na Nagrodę Nobla, tylko przeciwnie, to Nagroda Nobla nie była godna jego osoby? Pozostaje więc pytanie, jak go w takim razie premiować, nagradzając go, wyrażać – zgodnie z jego wolą – nasze uznanie i podziw?

            W Polsce odpowiedź przyniosły ostatnie lata pontyfikatu Wojtyły, gdy 11 lat temu pojawiło się „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, świętowanie tzw. Dni Papieskich połączonych z funduszem stypendialnym, który comiesięcznymi zasiłkami socjalnymi i naukowymi pomaga ponad 2,5 tys. uczniom i studentom w kraju. W Elblągu wpisane to jest w V już edycją „Tuusów”, nagród biskupa elbląskiego Jana Styrny, przyznawanych z twórczą kontynuację dzieła Jana Pawła II w obszarach działalności charytatywnej, edukacyjnej, kulturalnej czy filantropijnej. Formuła tych nagród jest otwarta. Laureatami i wyróżnionymi byli: nasze hospicjum, „Karan”, pp. Pilejczyk, Babraj, ks. inf. Józefczyk, czy – a dlaczego o tym nie wspomnieć – Telewizja Elbląska. W tym roku, w najbliższy piątek o g. 17.00 w sali przy ul Grunwaldzkiej odbędzie się kolejna edycja „Tuusów”. Nominowanymi są: nazaretanka, s. Elżbieta Dąbrowska, kierownik Ośrodka Wsparcia i Interwencji Kryzysowej, p. Maria Piechowska i Stowarzyszenie Centrum Ochotników Cierpienia, Warmińsko-Mazurska Biblioteka Pedagogiczna w Elblągu, psycholog i egzorcysta ks. Zbigniew Kulesz, chirurg i onkolog p. Zbigniew Fiedorowicz. Cóż, tylko z całego serca gratulować i cieszyć się z tak wspaniałych kontynuatorów ducha i charyzmatu Jana Pawła II.

            Na koniec, może to trochę niestosowne i nie na miejscu, przypomina mi się stary kawał jak policjanci oglądają w telewizji relację z biegu maratońskiego.
- Po co oni biegną?
- Pierwszy dostanie 10 tysięcy dolarów nagrody.
- To po co biegną pozostali?

Nasi laureaci takich nagród nie otrzymają, ale pokazują, że biec warto. Dla idei, pasji, zdrowia, poświęcenia. Dla pomysłu na życie, jaki pozostawił nam bł. Jan Paweł II.

 

 

 


na bieżąco