Bajkowy Elbląg – między Mikołajem a Trzema Królami
sobota, 07.01.2012 18:01, Autor: ks. Andrzej Kilanowski
Ciekawe czy to dzieło przypadku czy zaplanowana i przemyślana strategia. Od zarania swojego istnienia Elbląg postawił na Boże Narodzenie. Urok i ciepło tych świąt stało się kolorytem tego hanzeatyckiego miasta. Powstaje ono na bazie św. Mikołaja, jego prezentów i spełniania dziecięcych marzeń. Wystarczy spojrzeć na najważniejszy i największy elbląski kościół. Komu jest dedykowany? Jemu właśnie. W samej zaś świątyni króluje piękna, monumentalna figura Mikołaja fundacji nomen omen ks. Mikołaja Wulzaka. Z drugiej strony, powstałemu sto lat później nowemu miastu patronować będą Trzej Królowie, z kościołem i przepięknym ołtarzem głównym im dedykowanym. Przyniosą oni wkrótce zwyczaj kolędowania czy jasełek. W poliptyku Matki Boskiej szafkowej z dominikańskiego kościoła Maryi Panny nie przypadkowo znajdzie się też miejsce dla pokłonu Trzech Króli. Liturgiczny okres Bożego Narodzenia w Elblągu musiał więc być zdominowany śniegiem, prezentami, choinkami i szopkami. Fajnie, że nasze miasto u zarania swojego istnienia potrafiło to zauważyć i na tym budować swoją tożsamość.
Tyle tylko, że nic bardziej mylnego. Szopka, żywa szopka, za którą pojawią się jasełka - to zwyczaj włoski i minęło sporo czasu zanim przebił się na nasze tereny. Powszechnie przyjąć się on mógł gdzieś w XVII/XVIII wieku. Być może ciut wcześniej spotkać będzie można przebierańców i kolędników. Co do św. Mikołaja, to w Elblągu prezenty przynosił Gwiazdor i były one raczej skromne. Ot talerz ze słodyczami i specjalnie pieczonymi ciastami. Zresztą, z tymi prezentami na Boże Narodzenie w różnych krajach jest różnie i przynoszą je Dzieciątko Jezus, Trzej Królowie, św. Łucja czy Befana. Szczególnie interesująca jest ta ostatnia, czyli dobra, z wygiętym nosem, charakterystycznym kapeluszem i miotłą wiedźma, która przynosi dzieciom prezenty. Kiedy? Na Trzech Króli. Dlaczego? Bo Magowie przywieźli podarki. Ona też była z nimi tylko, że się spóźniła i nie zastała już ich i Dzieciątka. Na przeproszenie przynosi teraz dzieciom prezenty, na miotle. Przez komin, gdzie czekają skarpety. Niby ładne. Szkoda tylko, że trochę naciągane. Greckie Epitania (Objawienie czyli Trzech Króli) w uproszczonej wersji włoskiej staje się Befaną, później zaś Coca cola zamieni ją w Santa Claus z reniferami a nie miotłą. Komin i skarpety na prezenty, no cóż, tak sympatyczne nie mogły zniknąć. Choinki, opłatka czy też sianka – obowiązkowo w pakiecie promocyjnym z supermarketu, też jeszcze wtedy nie było.
Skąd więc ten św. Mikołaj w Elblągu? Proste. Jest on patronem ludzi morza. A Elbląg morzem stał i na morzu budowała swoja potęgę. Widać to dziś, bo gdy go zabrakło to i potęga miasta jakoś zmalała. Zabrakło tylko czego, czy kogo? Bo, że łatwego dostępu do morza – to fakt. A pamięci o św. Mikołaju i sile jego oddziaływania w naszym mieście i dla naszego miasta? Oby nie!